wysocki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

Mam nadzieję, że psy nie będą szczekały tej nocy. Zawsze myślę, że to mój.
(Albert Camus)

Ciąg dalszy, bo nie daje mi spokoju. Kasia pyta się czy jestem neurolem i robi to w tak uroczy sposób, że rzeczywiście mogę nim być. Kto to napisał, że ten wiersz łączy się z poprzednim? Wychodzi więc na to, że jesteśmy neurole, jesteśmy zmasowany atak genetycznie zmutowanych, krwiożerczych, pozbawionych naszpikowanych elektroniką emocjonalnych nadnerczy neuroli. Czym charakteryzuje się rasowy neurol – patrz na załączony obrazek. Czego nie widać, proszę sobie wyobrazić. Co niewyobrażalne, zostanie dopowiedziane. Dopowiedziane zostanie, że Jessika klęcząc na nowojorskiej ulicy ukazuje przejeżdżającym taksówkarzom białą bieliznę. Koronki. Ja dla ciebie mogę się modlić koronkami, koronkami do miłosierdzia. Jessika nie uzna tego za grzech, ale Jessika nie może sądzić. Jessika nie wie jak jest, a taksówkarze milczą jak zaklęci. Zaklęci patrzą. Dopowiedziane zostanie, że Manuela samotnie wychowuje dorastającego już syna. Dorastający syn żwawo biegnie w przyszłość, a biegnąc wymachuje rękoma. Długimi ramionami zahacza o miasto, kanty miasta. Miasto może go oszukać, jest tego w pełni świadom, ale pełnia zdarza się rzadko i nie zawsze wiadomo, że to już. Zasypiając, na Emanuela wchodzi przeszłość. To wredna dziwka, pozbawiona zupełnie wyczucia rytmu, wyczucia smaku. Potem neurotyczny kac, wymiana mózgu w pralni chemicznej na przedmieściach. Z menu wybierze pizzę o nazwie Deja Vu. Żeby sny przenikały w rzeczywistość. Żeby zaczęły się jebać, żeby przestały jebać Emanuela. Dopowiedziane zostanie, że dla Eryki prawdziwym spełnieniem jest ból, a ja to bym wolał się spełniać w wannie z hydromasażem, mercedesie z szyberdachem, jachcie z panienkami wykupionymi z teledysków amerykańskich raperów. Erykę zrobiłbym tak, że by mi tłumaczyła te panienki ze slangowego na nasze, że by mi tę wannę szorowała z przygód i hedonistycznych uniesień, które Kongregacja Nauki Wiary okrzyknie zniesmaczeniami i znierządzeniami losu, że by mi ten szyberdach guzikami pilota otwierała i biegła do sklepu, gdy baterie w pilocie zaczęłyby bzyczeć, że to już ich koniec, że koniec blisko, coraz bliżej, a do sklepu całe pięć minut. Bo Eryka nie wie, nie wie do końca, do końca nie będzie wiedziała. Ja Eryce powiem, mogę jej powiedzieć, bo mój koniec nieco dalej, nieco bardziej w języku, który oni będą tłumaczyć, by móc zrozumieć. Eryka pragnie ukryć przed światem swoje erotyczne fantazje, które powolnym rytmem, rytmem wybitej z rytmu reminiscencji wchodzącej co noc na ciało Emanuela, pogrążają, wchłaniają, zjadają, nie odbijając się, nie odbijając się echem. Te zdarzenia dzieją się tylko raz, a potem się powtarzają. To nie jest echo, to jest dopowiedzenie. Jak ci dopowiem, będziesz wiedzieć. Jesteś neurol, a neurol nie powinien czekać aż inny neurol zaproponuje mu poranną kawę. Musisz przyjąć do wiadomości, że neurole miewają problemy z ciśnieniem. Atmosferycznym.

/5 listopada 2005/

Pewne spiętrzenia, które można by nazwać napięciami, są nieuniknione, ponieważ nie wszystkie źródła dają się naraz, jednym chwytem, odprowadzić gdzie indziej, tak żeby osuszone tereny od razu stały się widoczne.
(Heinrich Boll)

A teraz to już będzie neurotycznie, o ile wcześniej było jakoś subtelniej. O niebo subtelniej. Czym jest niebo w gębie, to ja nie bardzo mogę wiedzieć. W nocy wchodzi mama i połączenie mamy z nocą nie jest mieszaniną subtelności, nawet gdyby uznać, że noc jest całkiem miłą porą dnia. Gdyby tak można było zabijać, a potem o tym nie pamiętać. Gdyby w ogóle można, a potem nie pamiętać niczego. Nie pamiętać niczego, zapomnieć wszystko. Chciałbym żeby w przyszłości było tak, że już nie ma przeszłości, ale wiem, że jakoś nie bardzo to się tak da zrobić. Ktoś bardzo musiałby się postarać, ale trudno jest się starać jeszcze bardziej, gdy nie widać żadnych efektów. To deprymujące, frustrujące. To budzi w nas agresję. I potem kurwa zabijamy te wszystkie noworodki, co się nam przedwcześnie rodzą. I bijemy te swoje przemądrzałe kobiety, co nam przedwcześnie rezygnują z przynoszenia gorącego kubka kawy do łóżka. Pomyślałby ktoś, że coś się stało. Ale ktoś nie powinien myśleć za dużo. Babcia mówi, że jak ona by chciała jeszcze w tym życiu myśleć, to już by w ogóle nie wiedziała co ze sobą robić. Myślę, że myśl babci jest bardzo mądrą myślą, ale co się będę wymądrzał. Chwalę babci jedzenie, niezmiennie, do lat, od wszechświatów. Od wszechświatów również nie wymagaj zbyt wiele, bo jeden z nich przyjdzie i cię zeżre, a potem wypluje cię kilka przecznic dalej. Zrobią z ciebie mięso do kebabów i wymieszają z przeterminowaną spermą, a wierzę w ciebie tak bardzo, że wierzę, że jest to jedna z ostatnich rzeczy, której pragniesz. Rzeczy, których pragniesz wchłoną cię bez wątpienia, więc nawet nie masz co uciekać. Szkoda nóg na pragnienia, szkoda schodzących się podeszw. W którym miejscu schodzą się podeszwy? Czy porozumiewają się za pomocą smsów? Czy tajne służby wpadły już na ich ślad? Czy schodzące się podeszwy spędzają sen z powiek posła Wassermana? Mama mówi zawsze, że szkoda to będzie umrzeć, ale raczej nie myśli, gdy mówi, bo my, ludzie wsi często tak mamy, że nie musimy myśleć, a możemy żyć. To nas cechuje. W wielkich miastach to budzi frustrację. To nas różni. Podobno można się pięknie różnić, ale nie wiadomo czy jest to prawdą, bo później te wszystkie zmasakrowane noworodki na śmietnikach, te wszystkie zmasakrowane kobiety w komisariatach. Mama, która wchodzi mi w noc mówi między innymi, że mówię do niej jak do przedmiotu. Odpowiadam, że z przedmiotami w ogóle nie rozmawiam. Mama trzaska drzwiami, a z drzwiami jeszcze nie udało mi się porozumieć. Dlatego wiem, że czasami mam rację.

/3-4 listopada 2005/


  • RSS